autor: mbo / 15.11.2010
a |a |a

Dziubiński o kampanii: wybieramy prezydenta, nie róbmy show (wywiad)

– Każdy prowadzi kampanię tak, jak uważa to za słuszne. Ja na samym początku apelowałem: „nie róbmy z tego show”. To rzeczy, które wymagają powagi, wybiera się przecież prezydenta miasta. Poza tym, ostatnie wydarzenia, jak chociażby tragedia smoleńska czy powódź, do tego nie nastrajają. Ludzie są moim zdaniem zmęczeni tego typu kampanią – podkreśla w wywiadzie dla TR24 prezydent Tarnobrzega Jan Dziubiński, który w nadchodzących wyborach ponownie ubiega się o to stanowisko.

– Uczciwie i sumiennie przepracowałem ostatnie cztery lata, czego efekty są w mieście. Wydaje mi się, że są wyborcy którzy to zauważą, dokonają odpowiedniej oceny. Jeżeli będzie ona sprawiedliwa, z mojego punktu widzenia nie powinno być źle – mówi TR24 prezydent Dziubiński. – Uczciwie i sumiennie przepracowałem ostatnie cztery lata, czego efekty są w mieście. Wydaje mi się, że są wyborcy którzy to zauważą, dokonają odpowiedniej oceny. Jeżeli będzie ona sprawiedliwa, z mojego punktu widzenia nie powinno być źle – mówi TR24 prezydent Dziubiński.
fot. www.prezydentdziubinski.pl +

TR24: Jak ocenia Pan kampanię wyborczą w wykonaniu swoich rywali?

Jan Dziubiński: Co do sposobu prowadzenia kampanii przez moich kontrkandydatów, najlepiej ocenią to wyborcy. Ja nie chciałbym tego robić. Każdy ma swoje spojrzenie i każdy prowadzi kampanię tak, jak uważa to za słuszne i skuteczne. Już na samym początku apelowałem: „nie róbmy z tego show”. Są to rzeczy, które wymagają powagi, wybiera się przecież prezydenta miasta. Poza tym, ostatnie wydarzenia, jak chociażby tragedia smoleńska czy powódź, do tego nie nastrajają. Ludzie są moim zdaniem zmęczeni tego typu kampanią. Prosiłem i apelowałem, okazało się inaczej.

TR24: Pana zdaniem w kampanii dyskutuje się na argumenty czy raczej na same hasła?

Jan Dziubiński: Żadne argumenty z ich strony (kontrkandydatów – red.) nie padają. Myślę, że wszyscy uciekają od konkretów i pewnych pytań.

TR24: Jak to rozumieć?

Jan Dziubiński: Zwróciłem się do nich z pytaniem o wskazanie swoich ludzi. Na dzień dzisiejszy mam odpowiedzi dwóch kandydatów, obydwaj uciekli od pytania. Uważam, że z wyborcami trzeba grać do końca uczciwie i do końca ich informować o swoich zamierzeniach. Nie można bazować na samych deklaracjach czy obiecankach, a używanie argumentów typu „jestem otwarty na państwa propozycje”, świadczy o tym, że nie ma się pomysłu na rządzenie. Mało tego, to nie ma na celu poprawy sytuacji w Tarnobrzegu, a jedynie wygranie wyborów na zasadzie: „a nuż utrafię w taki elektorat, który to zaakceptuje”. Ja nie potrafię tak prowadzić kampanii, chcę mówić o konkretach.

TR24: Po co tego rodzaju wybieg? Mam na myśli apel o przedstawienie współpracowników Pana konkurentów.

Jan Dziubiński: Myślę, że tarnobrzeżanie powinni zobaczyć zaplecze kontrkandydatów. Tarnobrzeg nie jest miastem, w którym bezimienni ludzie mogą sprawować takie funkcje. Jako mieszkaniec chciałbym wiedzieć, kto przykładowo będzie odpowiadał za sprawy oświatowe. To ważne czy polityka oświatowa będzie podobna do tej, czy nastąpi zmiana. Ja uczciwie mówię: jeżeli wokół mnie nie byłoby ludzi, którzy znają się na pewnych rzeczach, to naprawdę trudno byłoby mi wykonywać moje zadania. Nie ma osoby, która posiada wiedzę na każdy temat.

TR24: Dlaczego tak późno wystartował Pan z kampanią wyborczą?

Jan Dziubiński: Po wyborach na prezydenta Polski - takie jest moje odczucie, ale i wielu ludzi mi o tym mówi - mieszkańcy są zmęczeni polityką. Uważam, że kampania powinna być jak najkrótsza i jak najspokojniejsza. Powinniśmy dyskutować na argumenty. Poza tym trudno startować w wyborach, kiedy nie ma się zarejestrowanej listy i komitetu. Mamy przykład: jeden z kandydatów prowadził już kampanię wyborczą, przynajmniej medialną, znacznie wcześniej niż ja. Skończyło się na tym, że nie potrafił zebrać grupy osób, która by go popierała.

Staram się działać w sposób wyważony i spokojny, bez fajerwerków. Wydaje mi się, że teraz nie czas na to. Nastroje są takie, jakie są, a poza tym trudno robić to inaczej, gdy ma się w pamięci to, co wydarzyło się w Tarnobrzegu. Niektórzy zarzucali mi, że w momencie powodzi wstrzymałem wszystkie imprezy. Wydawało, że w obliczu aż takiej tragedii, którą ludzie przeżywali, imprezowanie byłoby co najmniej niestosownie.

TR24: Burmistrz Borowski nie odwołał imprez w Sandomierzu.

Jan Dziubiński: Tak, to prawda. Teraz trudno powiedzieć, które podejście było lepsze, moje czy pana burmistrza. Każdy ma swój charakter i nastawienie do pewnych rzeczy.

TR24: Na pewno śledzi Pan sondaże wyborcze. Pańskim najpoważniejszym rywalem jest Norbert Mastalerz. Jest Pan spokojny o wynik wyborów?

Jan Dziubiński: Patrząc na doświadczenia z poprzedniej kampanii wyborczej, wydaje mi się, że dzisiaj znajduję się w bardzo komfortowej sytuacji. Sondaże wskazują na to, że dojdzie do drugiej tury, w której najprawdopodobniej zmierzę sie z panem Mastalerzem, chociaż uważam, że jest szansa na wygraną w pierwszej turze. W poprzednich latach sytuacja była podobna, ale różnica między nami była znacznie mniejsza. Niektóre sondaże pokazywały nawet, że wygra mój konkurent.

TR24: Jakiego wyniku Pan się spodziewa?

Jan Dziubiński: Podchodzę do tego spokojnie. Uczciwie i sumiennie przepracowałem ostatnie cztery lata, czego efekty są w mieście. Wydaje mi się, że są wyborcy którzy to zauważą, dokonają odpowiedniej oceny. Jeżeli będzie ona sprawiedliwa, z mojego punktu widzenia nie powinno być źle. Jeżeli jednak, tak jak mówiłem, zadziała to podejście bardzo lekkie – trudno, trzeba będzie pogodzić się z przegraną. Ja jestem przekonany i pewny, że wygram i mam nadzieję, że to nastąpi w pierwszej turze.

TR24: Jak będzie wyglądał Tarnobrzeg za cztery lata, jeżeli zostanie Pan ponownie wybrany?

Jan Dziubiński: Nie chciałbym mówić tylko o czterech latach, patrzę trochę bardziej perspektywicznie. Owszem, one są bardzo ważne, rok 2013 będzie zakończeniem pewnego projektu pozyskiwania środków unijnych. Czeka nas wiele bardzo ważnych i trudnych zadań. Dzisiaj jest czas żniw, czas gorący i jeżeli teraz przegapi się chociaż rok, to już trudno będzie go odrobić. Nie ma co się oszukiwać, pieniądze unijne dla Polski prędzej czy później się skończą.

Teraz żyjemy historią „Siarkopolu”, tym co zastaliśmy po jego upadku. Remontujemy i modernizujemy. To, co kiedyś zostało zrobione, dzisiaj wymaga napraw. Musimy zapomnieć o tym, co było. Chociaż wtedy spotkało nas wiele bardzo dobrych rzeczy i wiele rzeczy nam się udało, dzisiaj trzeba zacząć postrzegać Tarnobrzeg jako inne miasto. Trzeba wykorzystać szansę, jaką daje nam jezioro machowskie.

TR24: Chcecie Państwo zerwać z wizerunkiem Tarnobrzega jako miasta „posiarkowego"?

Jan Dziubiński: Ja może nie nazywałbym tego zerwaniem, ale przejściem na wyższy poziom. Jest szansa, żebyśmy zakończyli walkę ze skutkami likwidacji „Siarkopolu”, tych miejsc pracy i bezrobociem. Dzisiaj, w porównaniu do innych miast na prawach powiatu, mamy stabilną pozycję. Ona z roku na rok podnosiła się i teraz jest, może nie taka, jak każdy by sobie tego życzył, ale wysoka. Kiedy upadał przemysł siarkowy i likwidowano województwa, byliśmy na szarym końcu, dzisiaj jesteśmy w czołówce miast na prawach powiatu. Uważam że jesteśmy już w stanie „zaatakować” kolejny poziom, próbować odmienić Tarnobrzeg chociażby z wykorzystaniem zbiornika wodnego w Machowie.

TR24: Tarnobrzeska prawica chyba po raz pierwszy ma w swoich szeregach tylu młodych ludzi. Mam tu na myśli m.in. Mariusza Dyszlewskiego i Klaudiusza Wolskiego.

Jan Dziubiński: Powiem inaczej. To akurat, że oni są młodzi, nie jest ich jedyną zaletą, ja tego tak nie postrzegam. Od pewnego czasu wspieramy ludzi, którzy mają pomysł na Tarnobrzeg jako przyjazne miasto. Oni nie oczekują od innych: „dajcie, a my będziemy z tego korzystać”, ale zaczynają to robić. Jest przecież jeszcze pan Wiatrowski, który organizuje pokazy fitness, jest jeszcze parę innych osób. My zaczynamy sięgać po ludzi, którzy mają takie podejście, ponieważ współpraca z organizacjami pozarządowymi przynosi bardzo wiele korzyści.

TR24: Czy w związku z tym, że są to osoby związane z pewnymi wydarzeniami kulturalnymi, możemy założyć, że będzie więcej tego typu imprez w mieście?

Jan Dziubiński: Ja z natury jestem gorącym zwolennikiem i zawsze promowałem to, żeby takie zadania wykonywane były nie przez gminę, nie przez urząd miasta i instytucje miejskie, ale przez stowarzyszenia i różne organizacje, które to robią jednocześnie jako wolontariat i jako pasję. Wtedy jest gwarancja wykonywania tych zadań w sposób właściwy, z pasją i przekonaniem. Takimi ludźmi są właśnie pan Wolski i pan Dyszlewski.

Byłem na „Stylowym Uderzeniu” i mogę powiedzieć jedną ważną rzecz: żadne strategie promocji nie stworzą, tego, co ten człowiek (Mariusz Dyszlewski – red.) zrobił w ciągu dwóch dni. Trzystu ludzi z całej Polski śpiewało na głos „kochamy Tarnobrzeg”. Nie spotkałem trzystu tarnobrzeżan, którzy by tak śpiewali. Dlatego tych ludzi trzeba „wyciągnąć” na wierzch i dać im szansę.

TR24: Dziękuję za rozmowę.


autor: mbo / 15.11.2010
 
Dodaj komentarz
Komentarze (5)

->
Bzdety
|Bartosz
2010.11.15
11:19
Ludzie, nie wierzcie w to co mówi Jan Dziubiński. Nie ma większego ściemniacza i gadającego "na okrągło" niż on. Zero konkretów. Wszystkie odpowiedzi jakich udziela w wywiadach są tak mało konkretne jak tylko się da. W każdym czacie czy w każdym wywiadzie radiowym czy w gazecie na żadne pytanie nie odpowiedział rzetelnie i konkretnie.

->
LINK DO CIEKAWYCH KOMENTARZY ODNOŚNIE PANA PREZYDENTA JANA DZIUBIŃSKIEGO
|Dociekliwy
2010.11.15
11:58
http://twojregion24.pl/wydarzenia/tarnobrzeg-debata-kandydatow-na-prezydenta-miasta/

->
PAN BOGUSŁAW ADAM UCHAŃSKI- SPRAWY OŚWIATOWE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
|GŁUPI BOLEK
2010.11.16
03:26
Jan Dziubiński: Myślę, że tarnobrzeżanie powinni zobaczyć zaplecze kontrkandydatów. Tarnobrzeg nie jest miastem, w którym bezimienni ludzie mogą sprawować takie funkcje. Jako mieszkaniec chciałbym wiedzieć, kto przykładowo będzie odpowiadał za sprawy oświatowe. To ważne czy polityka oświatowa będzie podobna do tej, czy nastąpi zmiana. Ja uczciwie mówię: jeżeli wokół mnie nie byłoby ludzi, którzy znają się na pewnych rzeczach, to naprawdę trudno byłoby mi wykonywać moje zadania. Nie ma osoby, która posiada wiedzę na każdy temat.

->
"DOŚĆ TEJ OBŁUDY W TARNOBRZEGU I RZĄDÓW PRAWICY".
|aNTEK
2010.11.16
03:38
A ja spotkałem Tysiące Tarnobrzeżan, którzy krzyczeli w swoich domach: "DOŚĆ TEJ OBŁUDY W TARNOBRZEGU I RZĄDÓW PRAWICY". A takiego WODOLEJA i BUFONA, jak dotychczasowy prezydent to świat nie wicział!!!! Byłem na „Stylowym Uderzeniu” i mogę powiedzieć jedną ważną rzecz: żadne strategie promocji nie stworzą, tego, co ten człowiek (Mariusz Dyszlewski – red.) zrobił w ciągu dwóch dni. Trzystu ludzi z całej Polski śpiewało na głos „kochamy Tarnobrzeg”. Nie spotkałem trzystu tarnobrzeżan, którzy by tak śpiewali. Dlatego tych ludzi trzeba „wyciągnąć” na wierzch i dać im szansę.

->
KONKRETY ZE STRONY PANA PRAZYDENTA JANA DZIUBIŃSKIEGO - KONTRKANDYDACI TO PIKUŚ
|Dociekliwy
2010.11.16
03:46
Jan Dziubiński: Żadne argumenty z ich strony (kontrkandydatów – red.) nie padają. Myślę, że wszyscy uciekają od konkretów i pewnych pytań. PYTANIE ZASADNICZE: CZY DOBRZE ZROZUMIAŁEM Z WYWIADU CZY TEŻ NIE, ALE WYCZUWAM CHĘĆ BYCIA NA URZĘDZIE JESZCZE CO NAJMNIEJ 2 KADENCJE Z PANA STRONY?