autor: Anna Tomczyk / 14.02.2012
a |a |a

Święty nie tylko dla zakochanych

14 lutego od dwudziestu lat w Polsce obchodzi się tzw. „walentynki”. Święto zostało przechwycone z kultury francuskiej i krajów anglosaskich. Większość osób dzień św. Walentego kojarzy jako czas zakochanych, przesycony czerwienią i serduszkami. Jednak tego dnia świętują również inni podopieczni tego świętego - epileptycy.

W ikonografii Walenty przedstawiany jest najczęściej w stroju kapłana z kielichem w lewej ręce, a z mieczem w prawej lub w stroju biskupa w momencie, gdy uzdrawia chłopca z padaczki. W ikonografii Walenty przedstawiany jest najczęściej w stroju kapłana z kielichem w lewej ręce, a z mieczem w prawej lub w stroju biskupa w momencie, gdy uzdrawia chłopca z padaczki.
fot. wikipedia +

Epilepsja zwana popularnie „padaczką” uznawana jest dziś za chorobę społeczną z powodu częstotliwości jej występowania. Cierpi na nią ok. 1 proc. populacji na całym świecie i ok. 400 tys. Polaków. Najczęściej pojawia się przed 20 rokiem życia i po ukończeniu 50 lat.

ŚWIĘTA I DIABOLICZNA

Dolegliwość ta towarzyszy ludziom od tysięcy lat i zawsze uważano ją za tajemniczą. Pierwsze wzmianki o „chorobie św. Walentego” pochodzą z 1900 r. p.n.e. Opisano ją w Kodeksie Hammurabiego. Epilepsje znano też w starożytnym Egipcie, gdzie uznawano ją za chorobę nadprzyrodzoną, pochodzenia boskiego - dlatego nazywano ją „chorobą świętą”.

Pierwsze racjonalne opracowanie dotyczące padaczki pojawiło się ok. 400 r. p.n.e. Hipokrates przekonywał, że nie jest ona bardziej święta ani boska od innych chorób. Na początku naszej ery zmienił się stosunek do „choroby św. Walentego” i zaczęto uznawać ją za chorobę „nieczystą”, wywołaną przez złego ducha. Przekonanie to było wciąż powszechne w XVIII wieku.

W niektórych częściach świata jeszcze w drugiej połowie XX wieku część społeczeństwa uważała wciąż padaczkę za chorobę wywoływaną przez złe duchy. Inni byli przekonani, że jest to choroba dziedziczna i nieuleczalna, wręcz zakaźna. Cierpiący na tą dolegliwość w związku z tym byli izolowani od otoczenia, wyrzucani z domów. U schyłku lat 60. 27 proc. Brytyjczyków deklarowało, że nie pozwoliłoby swoim dzieciom na zabawę z epileptykiem. Sześć procent z nich uznawało tą dolegliwość za chorobę psychiczną.

NIE TYLKO „TANIEC” ICH ZDRADZA

Dziś świadomość społeczna dotycząca epilepsji systematycznie wzrasta, choć wiele osób nie do końca wie, czym ta choroba jest i jak zachowywać się w stosunku do osoby nią dotkniętej. Zaznaczyć należy, że jest to dolegliwość, z którą można normalnie żyć, uprawiać sport, pracować i robić niemal wszystko to, co ludzie zdrowi. Dodać trzeba, że padaczka jest chorobą, którą można całkowicie wyleczyć, choć zawsze trzeba być przygotowanym na jej nawrót. Nie jest w żaden sposób dziedziczona ani zakaźna.

Epilepsja jest chorobą mózgu, która objawia się powtarzającymi się napadami, najczęściej w postaci drgawek. Jednak drgawki nie zawsze muszą świadczyć o padaczce. Mogą występować jako skutek urazu, niedotlenienia czy wysokiej temperatury ciała. Rozpoznanie epilepsji możliwe jest na podstawie badań diagnostycznych takich jak fizykalne badanie neurologiczne m.in. oceniające reakcję pacjenta na bodźce, badania laboratoryjne, czasami genetyczne, które pozwalają wykluczyć inne przyczyny drgawek. Podstawą diagnozy jest badanie EEG - polegające na rejestracji czynności bioelektrycznej mózgu. Jest to badanie nieinwazyjne i bezbolesne.

Napady padaczkowe często są bagatelizowane. Osoba chora nie rozpoznaje ich jako objaw choroby neurologicznej i zwleka z wizytą u lekarza. W przekonaniu ludzi, którzy nie mieli do czynienia z tą dolegliwością epilepsja wiąże się z intensywnymi drgawkami, kończącymi się upadkiem na plecy, ślinotokiem, zaciśnięciem szczęki i utratą przytomności.

Tymczasem napady mogą mieć łagodniejszy przebieg. Mogą objawiać się jako drgawki ręki, uczucie drętwienia kończyn, zaburzenia wzroku w postaci iskry lub błysków, zaburzenia słuchowe - np. gwizdy, bóle brzucha - charakteryzujące się uczuciem ucisku wstępującego do gardła, pocenie się, zaczerwienienie, bladnięcie czy przyspieszenie tętna. Objawem może być także odczuwanie dziwnych i nieprzyjemnych smaków oraz zapachów, uczucie przebywania poza własnym ciałem i obserwowanie go z zewnątrz, wrażenie zniekształcenia otaczających przedmiotów, wrażenie czegoś już widzianego lub przeżytego. Napad może mieć też postać krótkotrwałego znieruchomienia, zahamowania dotychczasowej czynności czy nagłej utraty napięcia mięśniowego, która może spowodować gwałtowny upadek i urazy.

NIE UKRYWAJ CHOROBY

O leczeniu decyduje neurolog. Leki i ich dawka dobierane są indywidualnie do każdego pacjenta. Dzieciom do 10 lat oprócz leczenia farmakologicznego zaleca się dietę katogenną, która jest bogata w tłuszcze i uboga w cukry. Musi być jednak przeprowadzona pod ścisłą kontrolą lekarza i dietetyka. Pozostałym chorym zaleca się aromaterapię i psychoterapię, które mogą wspomagać leczenie poprzez działanie relaksacyjne.

Choć z padaczką można normalnie żyć są sytuacje, w których chory nie powinien ukrywać swojej dolegliwości. Rodzice powinni poinformować o chorobie swojego dziecka wychowawcę i szkolną pielęgniarkę, aby zapewnić mu odpowiednią pomoc w razie ataku. Dorośli natomiast nie powinni ukrywać choroby w przypadku starania się o prawo jazdy i podczas zawierania umów na ubezpieczenie życiowo - emerytalne czy komunikacyjne oraz umów dotyczących ubezpieczeń zdrowotnych i wypadkowych związanych z wyjazdami, uprawianiem sportu czy wykonywanym zawodem.

Dla własnego bezpieczeństwa wyjeżdżając nad wodę, na basen, ryby czy grzyby epileptycy powinni zabierać ze sobą kogoś do towarzystwa. Ich niezbędnym wyposażeniem podczas samotnych wycieczek i wyjazdów powinien być telefon komórkowy oraz kartka w kieszeni lub portfelu z informacją o chorobie, imieniem i nazwiskiem, adresem oraz numerem telefonu do osoby, którą należy poinformować w razie problemów.

JAK POMÓC EPILEPTYKOWI?

Aby uniknąć napadów chorzy powinni się wysypiać, unikać alkoholu, stresujących sytuacji, migających świateł np. na koncertach czy dyskotekach oraz ograniczyć oglądanie telewizji i siedzenie przy komputerze, zwłaszcza w ciemnych pomieszczeniach. Epileptycy powinni wybierać telewizory i monitory komputerowe wykonane w technologii LCD oraz plazmowe.

Jednak nawet podczas leczenia mimo stosowania się do zaleceń lekarza i unikania sytuacji, które mogą wywoływać napady może do nich dojść. Wtedy chory potrzebuje pomocy osób trzecich, często przypadkowych przechodniów, którzy nie wiedzą, co w takiej sytuacji robić.

Według lekarzy, którzy opracowali specjalny poradnik dla chorych i ich otoczeniach przede wszystkim należy zachować spokój. Następnie trzeba przenieść chorego w bezpieczne miejsce, ułożyć go na boku, podłożyć mu pod głowę coś miękkiego, rozluźnić ubranie - zwłaszcza w okolicy szyi i poczekać aż napad ustąpi, a następnie pozostać z chorym do uzyskania pełnej sprawności. Osoba obserwująca atak powinna zwrócić uwagę na czas jego trwania, ponieważ opis ataku i czas trwania będą ważnymi informacjami dla lekarza. Jeśli napad trwa ponad 7 minut należy wezwać pogotowie.

Lekarze podkreślają również, że podczas napadu nie wolno powstrzymywać siłą rąk i nóg chorego, otwierać zaciśniętych szczęk - nawet, jeśli krwawi język, wkładać żadnych przedmiotów do ust, cucić np. przez polewanie wodą czy budzić po napadzie poprzez potrząsanie czy uderzanie.


autor: Anna Tomczyk / 14.02.2012
 

Ta wiadomość nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Możesz być pierwszy!
Dodaj komentarz