a
a
Trener Miglinieks rozrysował ostatnią akcję meczu, jednak na nic się zdały te wskazówki bo "Stalówka" odniosła kolejne ligowe zwycięstwo.
Pierwsza kwarta spotkania to wyrównana walka. Żadna z drużyn nie mogła odskoczyć rywalom, a wynik oscylował wokół remisu. Goście zdecydowanie przeważali na desce, zbierając w całym meczu aż 14 piłek w ataku.
Kluczem do zwycięstwa okazała się druga kwarta, wygrana przez Stal siedmioma punktami. Twarda obrona i szybki kontratak przynosił gospodarzom łatwe punkty, które z minuty na minutę powiększały przewagę. Podopieczni Pamuły mieli problemy z upilnowaniem Marcina Sroki i Tyrone Brazeltona, najskuteczniejszych graczy Czarnych.
POD KONTROLĄ
Goście nie składali broni. Ekipa ze Słupska wiedziała, że zielono-czarni mają kiepskie trzecie części spotkań, więc zdecydowanie ruszyli do ataku, próbując odrobić straty. Koszykarze Stali grali jednak z wyjątkowym spokojem, kontrolując grę. Jednak „trójki" Sroki sprawiły, że przed ostatnim fragmentem gry „Stalowcy" prowadzili tylko pięcioma oczkami.
Ostatnie 10 minut przypominało drogę z nieba do piekła w tą i z powrotem. Drużyna z Podkarpacia niesiona dopingiem żywiołowych stalowowolskich kibiców odskoczyła na 12 punktów i wydawało się, że jest już po meczu. Jednak na kilka minut przed końcem sygnał do ataku dał Brazelton, który indywidualnymi akcjami z łatwością rozmontowywał obronę Stali.
EMOCJE SIĘGNĘŁY ZENITU
Trener Pamuła i kibice rwali włosy z głowy, widząc dramatycznie niską skuteczność rzutów wolnych swoich pupili. Mylili się kolejno Miszczuk, Godbold, Jarecki, Loyd i znów Miszczuk. W ciągu kilku chwil goście znad morza doprowadzili do remisu 76:76. Na osiem sekund przed ostatnią syreną przy próbie oddawania rzutu faulowany był Jarred Loyd. Tym razem nie pomylił się wykonując rzuty wolne. Stalowowolska publiczność oglądała końcówkę meczu na stojąco.
Trener Igor Miglinieks wziął czas, by spokojnie przygotować ostatnią akcję meczu. Koszykarze „Stalówki" odcięli od podania Brazeltona, więc piłka trafiła do innego Amerykanina - Clarka, który został zablokowany. Kibice odetchnęli z ulgą, słysząc ostatnią syrenę. Zwycięstwo stało się faktem. Nagrodę dla najwartościowszych zawodników obu ekip otrzymali: Sroka (Czarni) i Loyd (Stal).
W tabeli „Stalówka" umocniła się na siódmej pozycji. Najbliższe pięć spotkań rozegra na wyjeździe, więc „mistrzowie dramatycznych końcówek" we własnej hali zagrają dopiero w następnym roku.
Stal: Miszczuk (19), Loyd (18), Wołoszyn (10), Jarecki (8), Godbold (6), Gabiński (6), Andrzejewski (4), Partyka (3), Kasiulevicius (2), Klima (2), Malczyk.
Energa Czarni: Sroka (25), Brazelton (14), Cesnauskis (11), Żurawski (10), Clark (7), Przybyszewski (4), Sulowski (3), Dapa (2).
Sędziowie: Marek Ćmikiewicz, Mariusz Adameczek, Dariusz Lenczowski.
„Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i on to robi.”
Albert Einstein
Kultura i rozrywka
Sport
Nasze sprawy
Styl życia
Religia
Tam warto być
Informator
Ogłoszenia
Redakcja
Kontakt
Reklama
Polityka prywatności
RSS