autor: Agnieszka Nycz\Piotr Morawski / 24.10.2009
a |a |a

Cyrk jest śmieszny? Nie dla zwierząt...

Wielka arena, światła, rozentuzjazmowany tłum, klowni, akrobaci i zwierzęta - pierwiastek dzikiej natury siłą wtłoczony w obce środowisko. Zanim przekroczymy progi cyrkowego namiotu warto zastanowić się, jakim kosztem przysparzamy sobie i naszym pociechom radości oraz niezapomnianych doznań.

"Gdyby ludzie wiedzieli, co kryje się za kulisami tego kolorowego, cyrkowego świata ze zwierzętami, nigdy więcej nie poszliby do cyrku" - twierdzi Elmar Osterberg, treser nie pracujący już w zawodzie. "Gdyby ludzie wiedzieli, co kryje się za kulisami tego kolorowego, cyrkowego świata ze zwierzętami, nigdy więcej nie poszliby do cyrku" - twierdzi Elmar Osterberg, treser nie pracujący już w zawodzie.
fot. Piotr Morawski

dodatkowe zdjęciaZobacz więcej zdjęć w galerii! +

Wyobraźmy sobie, że ktoś brutalnie wyrywa nas z naszego otoczenia, przetransportowuje w nieznane miejsce i sprzedaje do placówki, w której całe życie spędzamy zamknięci na klucz w pokoju, o gołej podłodze i ścianach, wraz z kilkoma innymi ludźmi. Czasami ktoś wypychałby nas na zewnątrz i zmuszałby do robienia rzeczy, na które nie mamy ochoty. Po pewnym czasie wracalibyśmy do więzienia.

Dzikie zwierzęta, przyzwyczajone do pokonywania długich dystansów i dużego urozmaicenia przy szukaniu jedzenia, zabawie i przebywaniu ze swymi pobratymcami, w cyrkach pozbawione są jakichkolwiek praw. Więzione w klatkach lub skuwane łańcuchami 23 godziny na dobę. Kiedy się zestarzeją sprzedaje się je do ogrodów zoologicznych, ośrodków myśliwskich organizujących polowania na niecodzienną zwierzynę lub do laboratoriów medycznych. Cyrk jest instytucją, która przez swoją specyfikę nie może nigdy zapewnić zwierzętom należnych im warunków życia.

WYOBCOWANIE I TRESURA

Specjaliści z Animal Aid - brytyjskiej organizacji zajmującej się prawami zwierząt - twierdzą, że symptomem pobytu w cyrku jest szereg nienaturalnych zachowań zwierzęcych. Zaobserwowano brak ciekawości, ogólne zmęczenie oraz agresję.  Zwierzęta mają trudności z rozmnażaniem się, a nawet gdy doczekają się potomstwa, to wykazują skłonności do lekceważenia go lub wręcz atakowania. Młode kołyszą się, odrzucają głowy w tył, żują własne ciała wykazując oznaki choroby sierocej. Podczas przedstawienia tego nie zauważamy, gdyż zwierzęta zachowują się wówczas rutynowo, zgodnie z poleceniami tresera.

W trakcie show poskramiacz może używać tylko sygnałów, a nie bezpośredniej siły fizycznej, których niewytresowane zwierzę uczy się podczas wstępnego okresu  tresury. Poprzez stosowanie przynęt, wabienie, wstrzymywanie pokarmu, uwalnianie impulsów ucieczki i agresji lub bezpośrednią siłą fizyczną, zwierzęta zmuszane są do powtarzania wymaganych ruchów do momentu, gdy w końcu potrzeba jedynie odpowiedniego bodźca wywołującego pożądaną reakcję.

Zwierzęta są zmuszane do wykonywania nienaturalnych dla nich czynności takich jak: balansowanie na piłce, chodzenie po linie, czy jazda na rowerze. Do nauki, w celu "ułatwienia", stosuje się ciasne stalowe obroże, kołnierze pod prądem, środki psychotropowe, rozgrzane płyty i pręty. W celu poskromienia rozdrażnionionego drapieżnika, zakłada mu się obrożę na szyję przymocowaną liną do sufitu (tak, by przy każdym skoku dusił się) lub stosuje się elektrowstrząsy za pomocą kija z drutami pod napięciem 220 volt. Niedźwiedzie uczy się tańczyć na rozżarzonej metalowej płycie. Aby się nie poparzyć, zwierzak podnosi raz jedną, raz drugą łapę, a odruch związany z określoną melodią wyrabia się z czasem sam. Ślady i rany po zadanych fizycznych cierpieniach doskonale ukrywają świecące, kolorowe stroje.

WĄTPLIWA EDUKACJA

Animal Aid podkreśla, że aspekty zachowań, które czynią dany gatunek unikalnym i interesującym, nie są do zobaczenia w cyrku. Rozrywka kosztem cierpienia zwierząt jest też szkodliwa wychowawczo, bo uczy dzieci, że można z nim zrobić co się chce. Idąc do cyrku dziecko widzi, jak dorośli przetrzymują zwierzęta w klatkach, zmuszają je do nienaturalnych zachowań, ubierają w stroje i przymocowują różne rekwizyty, karzą i nagradzają je po to, by odpowiednio się zachowywały. Ze wszystkich tych sytuacji dziecko odbiera komunikat, że człowiek ma prawo do ingerowania w naturalne zachowania zwierząt, do ich więzienia, zadawania bólu i cierpienia w imię własnych zachcianek i przyjemności.

ZAKAZ DLA CYRKU

Bielsko Biała jako jedyne miasto w Polsce, nie zezwala na występ cyrku ze zwierzętami. Na świecie te praktyki są powszechniejsze, zakazy wprowadzane są w Australii, Nowej Zelandii, Kanadzie, USA, Skandynawii, Szwajcarii, Anglii i w Finlandii. Alternatywą dla przetrwania tej formy rozrywki są cyrki bez zwierząt lub oferujące pokazy tylko tych „udomowionych”.

Mirosław Złotorowicz, dyrektor cyrku Arena - który odwiedza nasz region - stawia głównie na artystów. – Zwierzęta występujące w moim cyrku to lamy, wielbłądy, kuce, kozy i pieski. Ich show ogranicza się do wejścia na arenę i zaprezentowania jednego tricku. To są pokazy, tresurę uważam za zbyt nudną  –  podkreślił w rozmowie z TR24. - Dzikich zwierząt nie mamy, gdyż koszt ich utrzymania dla małego cyrku jest zbyt duży. Uciążliwe są też organizacje ekologiczne, nasyłające na takie placówki wszelkie możliwe organy kontroli - dodał Złotorowicz.

Sam udział zwierząt w przedstawieniach dyrektor uważa za naturalny. – Zwierzęta zawsze służyły ludziom i wykorzystywane były do różnych celów. Odpowiednimi metodami można nauczyć je pewnych, pożądanych zachowań, lecz nigdy przemocą. Opinie obrońców zwierząt dotyczące bestialskich metod tresury są wyssane z palca – podkreślił.

Zwierzęta z cyrku Arena przed sobotnim występem w Tarnobrzegu. Zdjęcia do obejrzenia w galerii.


autor: Agnieszka Nycz\Piotr Morawski / 24.10.2009
 
Dodaj komentarz
Komentarze (8)

->
Przeciwko
|Slawko
2009.10.24
11:51
Zgadzam się z autorami tego tekstu !!! Namawiam do bojkotu, ja sam odmówiłem przyjęcia darmowego biletu !

->
Świetny artykuł.
|a'tuin
2009.10.24
15:29
Smutna prawda przebijająca z za ferii kolorowych świateł i ogłuszającej muzyki. Tak właśnie wygląda życie tych nieszczęsnych stworzeń. Warto się zastanowić zanim kupimy bilet , czy chwila naszej rozrywki jest warta ceny jaką muszą za nią zapłacić zwierzęta cyrkowe.

->
Podobnie jak ludzie
|gordon
2009.10.24
18:13
Czytam ten opis i widzę wiele podobieństw zwierząty cyrkowych z populacją współczesnego człowieka. Mieksza w nienaturalnych blokach, tresuje się go do pracy na etacie, często wykonuje te same i nudne czynności, a jak nie wykonuje to głoduje i jest mu zimno. Itd.

->
Ludzie mają wybór...
|kotlet
2009.10.25
09:27
Gordon, porównując ludzi do zwierząt cyrkowych, nie zapominaj że ludzie mają wybór, jakiś wpływ na swoje życie...

->
Brawo za ten artykuł.Sama od dawna nie...
|Beata
2009.10.25
18:37
Brawo za ten artykuł. Sama od dawna nie chodzę do cyrku i moja córka takze, niestety ludzie nie widzą tego od tej strony, wielka szkoda..

->
A ja myślę, że Gordon obraża zwierzęta p...
|obrońca zwierząt i ludzi
2009.10.25
19:05
A ja myślę, że Gordon obraża zwierzęta porównując je do ludzi... Ludzie są gorsi niż zwierzęta. Dowód na to? II Wojna Światowa i rzeź - dosłownie rzeź niewinnych ludzi... Zwierzęta wewnątrz gatunków nie zabijają się... Bynajmniej nie bez powodu. Ludzie od wieków to robią...

->
do Kotleta i obrońcy zwierząt i ludzi
|gordon
2009.10.26
00:22
Kotlet - możemy przynajmniej mieć nadzieję, że coś od nas zależy :). Oby! Obrońco - piszesz: "Zwierzęta wewnątrz gatunków nie zabijają się...". Bzdura. Niektóre zwierzęta zjadają nawet własne potomstwo, albo partnera zaraz po stosunku. Zwierzęta to nie tylko te które mają miłe futerko.

->
Dobry artykuł. Dni cyrków już dawno odl...
|magnetic
2009.10.26
07:19
Dobry artykuł. Dni cyrków już dawno odliczają się same,potrzebna jest tylko nasza konsekwencja , a barbarzyńskie rozrywki kiedyś w końcu "umrą " .oby...


film o cenie, jaką za pustą rozrywkę, chciwość i ignorancję ludzi płacić muszą zwierzęta. Porywa się je z ich domów lub hoduje w niewoli oraz biciem zmusza do nienaturalnych zachowań, j...

autor: kapica93

„Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i on to robi.”

Albert Einstein