a
a
- Kiedyś machało się marynarkami na koncertach jazzowych. Dziś ludzie zaczynają znowu bawić się przy tej muzyce. Coraz częściej spotykamy się z tym, że ludzie wstają i tańczą - wspomina Maciej Zakościelny, artysta ze Stalowej Woli.
Zakościelny podkreślał, że jazz w swoim założeniu ma kołysać. - Kiedyś machało się marynarkami na koncertach jazzowych. Dziś ludzie zaczynają znowu bawić się przy tej muzyce. Coraz częściej spotykamy się z tym, że ludzie wstają i tańczą - mówił artysta. - Jazz to piękna muzyka, przy której można też odpoczywać - dodał.
Reżyser widowiska zaznaczył, że ludzie, którzy decydują się przyjść na „Śpiewając Jazz”, wychodząc dziwią się, że to właśnie jest ta muzyka i można się przy niej bawić.
„AKTOR POWINIEN BYĆ ELASTYCZNY”
Aktor zadebiutował w widowisku jako wokalista jazzowy u boku Carmen Moreno i jej wnuczki Anny Serafińskiej. Jednak jego rola w „Śpiewając Jazz” nie kończy się na śpiewaniu. Zakościelny zagra na skrzypcach i zatańczy z popularną gwiazdą lat 50. - Moreno. Do udziału w widowisku namówił go Dzięgiel. Stalowowolanin nie żałuje, że udało się go przekonać do powrotu do muzyki. - Zbyszek namawiał mnie do tego od kilku lat. Zgodziłem się na to, aby łączyć muzykę z aktorstwem - podkreślał artysta. - Uważam, że aktor powinien być elastyczny i obracać się w różnych dziedzinach sztuki tak jak kiedyś - dodał.
Zakościelny zaznaczył, że nie chce być szufladkowany i kojarzony jako aktor komediowy, serialowy, teatralny, skrzypek czy wokalista, ale jako artysta. - Chce, aby to wszystko się jakoś przenikało w mojej pracy. Jednak jestem przede wszystkim aktorem, bo jako aktor mam więcej możliwości, ponieważ mogę zagrać muzyka, którym też jestem i od tego nie ucieknę - tłumaczył artysta ze Stalowej Woli.
MORENO - GWARANCJĄ JAKOŚCI
O tym, że „Śpiewają Jazz” to jedyne w swoim rodzaju widowisko muzyczne w kraju, według Zakościelnego świadczy fakt, że występuje w nim Carmen Moreno (85 lat) - najstarsza wokalista na świecie i gwiazda jazzu lat 50. - Udział Carmen Moreno, historia jej życia i kariery oraz jej wnuczka Anna Serafińska gwarantują poziom, którego brakuje w niektórych koncertach - podkreślił stalowowolanin. - Dla mnie jest to o tyle ciekawe, że mam okazję znowu wystąpić na scenie, na której bywałem wielokrotnie jako kilku i kilkunastolatek. Teraz będę mógł pokazać coś, co obecnie robię i z czym się utożsamiam - dodał.
Poziom gwarantują również muzycy, którzy towarzyszą artystom na scenie. Jak podkreśla reżyser są to najlepsi muzycy jazzowi w kraju.
JAZZ NIE JEST TAKI ZŁY
Pomysł na „Śpiewając Jazz” zrodził się z pasji Dzięgiela, którą jest jazz. - Od ponad 15 lat piszę książkę o polskich wokalistach wykonujących ten gatunek muzyki. Spotkania z ludźmi, o których piszę spowodowały, że zrodził się pomysł, aby atmosferę tych spotkań przekazać publiczności. Tak powstał pierwszy spektakl - wyjaśnił reżyser widowiska. - Mam nadzieję, że pisanie książki zakończę w tym roku, a w przyszłym zostanie wydana - dodał.
Dzięgiel podkreślał, że widowisko cieszy się dużą popularnością mimo występującego w jego nazwie słowa „jazz”, które jak się okazało nie odstrasza publiczności. - Atmosfera, jaka panuje na scenie i poza nią doprowadziła do tego, że udało nam się pokazać to przedstawienie już 30 razy - poinformował reżyser. - Przyjazd do Stalowej Woli jest szczególnym wydarzeniem w życiu Maćka, dlatego że stąd pochodzi, ale nigdy się tutaj nie pokazywał. Dla nas jest to o tyle ważne, że będzie to pierwszy koncert promujący pierwszą płytę Carmen Moreno, która pojawi się 7 marca - mówił Dzięgiel.
Płytę będzie można kupić podczas koncertu w Stalowej Woli. Oprócz nowych utworów na krążku znalazły się również archiwalne nagrania. Dzięgiel zachęca nie tylko do słuchania płyty, ale również przeczytania książeczki, która została do niej dołączona.
ZAKOŚCIELNY - WABIK I PRZYKŁAD
Jak mówi reżyser wybór Zakościelnego do tego projektu nie był przypadkowy. - Wykorzystując jego popularność chcieliśmy pokazać, że jazz nie musi być odstraszający i może być kojarzony z miłą muzyką, przy której można się bawić, śpiewać i przytupywać - tłumaczył Dzięgiel.
Nie był to jednak jedyny powód. Reżyser przyznaje, że zapraszając do współpracy stalowowolanina chciał pokazać ludziom i dziennikarzom, że warto otwierać szuflady, w których zamyka się artystów. - Wcześniej dziennikarze myśleli, że wiedzą o Maćku jako aktorze wszystko, a okazało się, że nikt nie wiedział o tym, że jest zdolnym muzykiem - mówił Dzięgiel. - Najlepszą recenzją jego talentu jest fakt, że jazzmani na festiwalu Jazz Jamboree nie mieli problemu z odpowiedzią na pytanie, co Maciej Zakościelny robi na scenie - dodał.
PLANY PRODUCENTÓW
Producenci widowiska planują trzecią część „Śpiewając Jazz”. Nie wykluczają również nagrania płyty z drugiej części oraz zrobienia recitalu. - Może pierwszy koncert zagramy w Stalowej Woli - mówił Zakościelny. Dzięgiel zapewnił, że chętnie zaprezentują tu również drugą i planowaną trzecią część widowiska.
Reżyser nie wyklucza również występów za granicą. - To są standardy jazzowe śpiewane w języku angielskim, więc nic nie stoi na przeszkodzie. Jeśli nas ktoś zaprosi to pojedziemy - mówił Dzięgiel. - Jeśli nie zagramy za granicą to nie będziemy mieć z tego powodu kompleksów. Nie czujemy się gorzej w związku z tym, że nie występujemy poza krajem - zapewnił.
Zobacz też: Maciej Zakościelny dwunastym Ambasadorem Stalowej Woli
„Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i on to robi.”
Albert Einstein
Kultura i rozrywka
Sport
Nasze sprawy
Styl życia
Religia
Tam warto być
Informator
Ogłoszenia
Redakcja
Kontakt
Reklama
Polityka prywatności
RSS